Google Analytics, Google Ads, Cloudflare, Google Search Console, PrestaShop, WordPress, WooCommerce, Google Tag Manager, Shoper, Google Merchant Center, Mautic, BaseLinker
Słownik cyfrowego biznesu

Co to jest zasada Pareto

PODSUMOWANIE

Najważniejsze w skrócie

Zasada Pareto mówi, że niewielka część przyczyn bardzo często odpowiada za dużą część rezultatów. W biznesie pozwala szybciej zauważyć, które produkty, klienci, działania i procesy naprawdę mają znaczenie, a które tylko zajmują czas.

W tym haśle

Zasada Pareto, nazywana również zasadą 80/20, to sposób patrzenia na biznes, pracę i dane, który pomaga oddzielić rzeczy naprawdę istotne od tych, które tylko pochłaniają czas. W największym uproszczeniu mówi, że stosunkowo niewielka część przyczyn często odpowiada za dużą część rezultatów. Nie oznacza to, że zawsze dokładnie 20% działań daje dokładnie 80% efektów. Proporcja może wynosić 70/30, 90/10 albo jeszcze inaczej. Najważniejsze jest zauważenie nierównomiernego rozkładu efektów.

W praktyce biznesowej zasada Pareto jest przede wszystkim narzędziem priorytetyzacji. Pomaga sprawdzić, które produkty naprawdę generują sprzedaż, którzy klienci odpowiadają za największą część przychodów, które kampanie pozyskują wartościowy ruch, jakie problemy powodują większość zgłoszeń i które procesy warto automatyzować w pierwszej kolejności. Zamiast próbować poprawiać wszystko jednocześnie, można skoncentrować energię tam, gdzie potencjalny efekt jest największy.

Co to jest zasada Pareto?

Zasada Pareto opisuje sytuację, w której efekty nie rozkładają się równomiernie pomiędzy wszystkie przyczyny. Część elementów ma znacznie większy wpływ na wynik niż pozostałe. Najbardziej znana wersja mówi o relacji 80/20. Przykładowo około 20% produktów może generować około 80% przychodów, 20% klientów może odpowiadać za większość sprzedaży, a niewielka grupa błędów może powodować znaczną część problemów występujących w systemie. Nie należy jednak traktować liczb 80 i 20 jak matematycznego prawa. Zasada Pareto nie mówi, że każda analiza musi zakończyć się dokładnie takim wynikiem. Jest raczej modelem myślenia, który każe zadać bardzo praktyczne pytanie: które elementy mają nieproporcjonalnie duży wpływ na rezultat? To właśnie to pytanie jest najważniejsze. Jeżeli prowadzę sklep internetowy z tysiącem produktów, nie zakładam z góry, że dokładnie 200 z nich odpowiada za 80% obrotu. Sprawdzam dane i dopiero wtedy patrzę, jak faktycznie wygląda rozkład sprzedaży. Może się okazać, że 70% przychodu generuje 40 produktów. W innym sklepie wynik może być znacznie bardziej równomierny. Zasada Pareto nie zastępuje analizy danych. Podpowiada, czego w tych danych szukać.

Skąd wzięła się zasada 80/20?

Nazwa pochodzi od włoskiego ekonomisty Vilfreda Pareto, który pod koniec XIX wieku analizował rozkład własności i dochodów. Zauważył, że duża część majątku znajduje się w rękach stosunkowo niewielkiej części społeczeństwa. Później podobne nierównomierne rozkłady zaczęto obserwować również w innych obszarach. Szczególne znaczenie dla biznesowego wykorzystania tej koncepcji miały prace Josepha Jurana związane z zarządzaniem jakością. Juran zwracał uwagę na to, że stosunkowo niewielka liczba przyczyn może odpowiadać za dużą część problemów. Z czasem zasada 80/20 zaczęła być stosowana w zarządzaniu, sprzedaży, marketingu, logistyce, produkcji, analizie jakości, informatyce i praktycznie każdym obszarze, w którym można porównać nakłady, przyczyny albo elementy z osiąganymi rezultatami.

Co naprawdę oznacza 80/20?

Najczęstszy błąd polega na dosłownym traktowaniu proporcji. Jeżeli 20% klientów odpowiada za 80% sprzedaży, nie oznacza to również, że pozostałe 80% klientów musi odpowiadać dokładnie za 20%. W konkretnych danych proporcje mogą wyglądać zupełnie inaczej. Istotą zasady jest koncentracja. Mała liczba elementów może mieć bardzo duży wpływ na wynik całego systemu. W biznesie oznacza to, że dwie czynności zajmujące po godzinie niekoniecznie mają podobną wartość. Dwa produkty znajdujące się w tej samej kategorii niekoniecznie są równie ważne dla sprzedaży. Dwóch klientów generujących podobny przychód niekoniecznie daje podobną marżę. Dwie kampanie reklamowe z podobnym ruchem mogą przynosić zupełnie inne rezultaty. Zasada Pareto zachęca więc do odejścia od myślenia typu „wszystko jest równie ważne”. Najczęściej nie jest.

Zasada Pareto w biznesie

W firmie można wykorzystać zasadę Pareto praktycznie wszędzie tam, gdzie istnieje mierzalny rezultat. Może chodzić o przychód, marżę, liczbę zamówień, liczbę leadów, czas pracy, liczbę reklamacji, koszty obsługi, liczbę awarii albo liczbę wykonywanych ręcznie operacji. Najpierw trzeba jednak określić, jaki rezultat chcę analizować. To ważne, ponieważ „najważniejszy klient” może oznaczać coś zupełnie innego w zależności od przyjętej metryki. Klient generujący największy przychód nie musi generować największego zysku. Produkt sprzedający się najczęściej nie musi mieć najwyższej marży. Kampania generująca najwięcej wejść na stronę nie musi dostarczać najwięcej sprzedaży. Dlatego zasada Pareto działa najlepiej wtedy, kiedy jest połączona z konkretnym celem biznesowym.

Produkty

Jednym z najprostszych zastosowań jest analiza sprzedaży produktów. W sklepie może znajdować się 1500 pozycji, ale znaczną część obrotu może generować kilkadziesiąt z nich. Taka informacja ma wpływ na znacznie więcej niż tylko raport sprzedażowy. Najważniejsze produkty warto szczególnie dobrze prezentować, pilnować ich dostępności, dopracować zdjęcia, opisy, SEO, cross-selling i kampanie reklamowe. Jeżeli produkt odpowiada za istotną część wyniku firmy, jego chwilowy brak może mieć większe znaczenie niż brak kilkudziesięciu produktów z długiego ogona. Można również przeprowadzić osobną analizę dla marży. Czasami lista produktów generujących obrót wygląda zupełnie inaczej niż lista produktów generujących zysk.

Klienci

Podobna analiza może dotyczyć klientów. Jeżeli niewielka grupa klientów odpowiada za dużą część przychodu, warto sprawdzić, co ich łączy. Mogą pochodzić z podobnej branży, kupować określone produkty, korzystać z konkretnego kanału pozyskania albo regularnie wracać. To może prowadzić do bardzo konkretnych decyzji. Zamiast kierować marketing do wszystkich, można skoncentrować komunikację na grupach podobnych do najbardziej wartościowych klientów. Można również przygotować dla nich lepszy proces obsługi, program lojalnościowy albo dedykowane warunki współpracy. Trzeba jednak uważać, aby nie analizować wyłącznie przychodu. Klient kupujący dużo może jednocześnie wymagać wyjątkowo kosztownej obsługi, generować liczne zwroty albo korzystać z bardzo wysokich rabatów.

Procesy

Zasada Pareto świetnie sprawdza się również w analizie procesów. Firma może wykonywać dziesiątki ręcznych czynności każdego dnia. Nie wszystkie warto jednak automatyzować w tej samej kolejności. Jeżeli trzy powtarzalne operacje odpowiadają za połowę czasu spędzanego na pracy administracyjnej, właśnie od nich zacząłbym analizę możliwości automatyzacji. Automatyzowanie bardzo rzadkiej czynności tylko dlatego, że technicznie można ją zautomatyzować, często ma znacznie mniejszy sens niż uproszczenie jednego procesu wykonywanego kilkaset razy w miesiącu.

Zasada Pareto w e-commerce

E-commerce jest jednym z miejsc, w których zasada 80/20 jest szczególnie użyteczna, ponieważ praktycznie każdy etap działania sklepu pozostawia dane. Można analizować sprzedaż według produktów, kategorii, producentów, źródeł ruchu, urządzeń, klientów, kuponów, metod płatności, sposobów dostawy czy regionów. W pierwszej kolejności sprawdziłbym kilka podstawowych obszarów:
  • które produkty generują największą część przychodów,
  • które produkty generują największą część marży,
  • które kategorie odpowiadają za większość sprzedaży,
  • które źródła ruchu dostarczają większość zamówień,
  • którzy klienci kupują najczęściej i najwięcej,
  • które produkty są najczęściej zwracane,
  • które błędy powodują największą część porzuceń albo problemów z zakupem.
Dopiero taki obraz pozwala sensownie ustalać priorytety. Jeżeli sklep ma 10 000 podstron, nie oznacza to, że wszystkie wymagają identycznego nakładu pracy. Jeżeli kilkadziesiąt kart produktów generuje znaczną część ruchu organicznego i sprzedaży, poprawa właśnie tych stron może dać znacznie większy efekt niż kosmetyczne poprawianie setek podstron, których prawie nikt nie odwiedza. To nie oznacza zaniedbania pozostałych produktów. Chodzi o kolejność działań.

Zasada Pareto w marketingu

Marketing bardzo łatwo zamienić w ogromną listę czynności. Social media, kampanie Google Ads, Meta Ads, newsletter, SEO, content marketing, remarketing, marketplace, publikacje, landing page, analityka, testy A/B i kolejne narzędzia. Problem zaczyna się wtedy, kiedy firma próbuje robić wszystko jednocześnie, nie sprawdzając, które działania rzeczywiście mają wpływ na wynik. Tutaj analiza Pareto potrafi być wyjątkowo brutalna. Może się okazać, że większość wartościowych leadów pochodzi z dwóch kampanii. Kilka artykułów może generować większość ruchu organicznego. Jedna seria newsletterów może odpowiadać za znaczną część sprzedaży z e-mail marketingu. To jest informacja, którą można wykorzystać. Nie oznacza to automatycznie zamknięcia wszystkich pozostałych kanałów. Najpierw trzeba sprawdzić, czy pełnią inną funkcję, na przykład wspierają rozpoznawalność marki, retencję albo wcześniejsze etapy ścieżki zakupowej. Zasada Pareto pomaga wskazać koncentrację wyników, ale nadal trzeba poprawnie zinterpretować przyczynę.

Treści

W serwisach posiadających dużą liczbę artykułów często niewielka część treści odpowiada za większość ruchu z wyszukiwarki. Takie wpisy są szczególnie wartościowe. Można je aktualizować, rozszerzać, poprawiać ich linkowanie wewnętrzne, kierować z nich użytkowników do odpowiednich usług albo produktów i regularnie kontrolować ich widoczność. Zamiast tworzyć kolejne sto artykułów, czasami lepiej dopracować dziesięć istniejących stron, które już posiadają ruch i potencjał.

Kampanie reklamowe

W płatnych kampaniach podobna zależność może występować na poziomie słów kluczowych, grup reklam, kreacji, produktów albo odbiorców. Część elementów może zużywać budżet bez istotnego udziału w sprzedaży, podczas gdy kilka kombinacji odpowiada za większość konwersji. Nie oznacza to, że należy mechanicznie wyłączyć wszystko poza zwycięskimi kampaniami. Dane trzeba oceniać w odpowiednim okresie i z uwzględnieniem całej ścieżki konwersji. Pareto jest filtrem pomagającym znaleźć miejsca wymagające uwagi, a nie przyciskiem „wyłącz pozostałe 80%”.

Zasada Pareto w sprzedaży

W sprzedaży można analizować klientów, źródła leadów, handlowców, produkty, typy zapytań albo etapy procesu. Załóżmy, że firma otrzymuje 500 zapytań miesięcznie. Samo zwiększenie liczby zapytań nie musi poprawić wyników. Jeżeli okazuje się, że większość podpisanych umów pochodzi z jednego konkretnego źródła, znacznie ciekawsze staje się pytanie, dlaczego ten kanał działa tak dobrze. Być może dociera do właściwej grupy klientów. Być może komunikat jest bardziej precyzyjny. Być może użytkownik przed wysłaniem zapytania posiada już znacznie więcej informacji i jest dalej w procesie decyzyjnym. Znalezienie najlepszego fragmentu procesu jest dopiero początkiem. Kolejnym krokiem powinno być zrozumienie, dlaczego właśnie on działa.

Zasada Pareto a strona internetowa

Strona firmowa również składa się z elementów o bardzo różnej wartości biznesowej. Nie każda podstrona potrzebuje tyle samo uwagi. Jeżeli większość zapytań rozpoczyna się na kilku konkretnych landing page'ach, warto właśnie tam szczególnie dokładnie sprawdzić szybkość działania, formularze, wersję mobilną, komunikaty, analitykę i ścieżkę użytkownika. W przypadku e-commerce może się okazać, że problemy występują tylko na określonym etapie checkoutu albo tylko dla konkretnego sposobu płatności. Naprawienie jednego krytycznego błędu potrafi mieć większy wpływ na sprzedaż niż kilkanaście wizualnych poprawek wykonywanych w przypadkowych miejscach sklepu. To właśnie myślenie w duchu Pareto. Nie pytam wyłącznie: „co jeszcze możemy poprawić?”. Pytam: „która poprawka może mieć największy wpływ na wynik?”.

Zasada Pareto w automatyzacji

Automatyzacja jest dobrym przykładem obszaru, w którym bardzo łatwo stracić właściwe priorytety. Można zautomatyzować mnóstwo rzeczy. Nie znaczy to, że wszystkie warto automatyzować. Jeżeli pracownik wykonuje czynność przez trzy minuty raz w miesiącu, stworzenie skomplikowanej integracji eliminującej tę pracę prawdopodobnie nie będzie najlepszą inwestycją. Jeżeli natomiast pięcioosobowy zespół wykonuje tę samą trzyminutową operację kilkadziesiąt razy dziennie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dlatego przed budową automatyzacji dobrze jest policzyć częstotliwość operacji, czas potrzebny do jej wykonania, liczbę osób uczestniczących w procesie, ryzyko błędu i koszt ewentualnej pomyłki. Czasami największą oszczędność przynosi bardzo prosta automatyzacja.

Integracje systemów

Ta sama zasada działa przy integracjach. Firma może mieć kilkanaście systemów i dziesiątki miejsc, w których dane są kopiowane ręcznie. Nie trzeba zaczynać od połączenia wszystkiego ze wszystkim. Najpierw warto znaleźć przepływy o największej częstotliwości albo największym znaczeniu. Jeżeli informacje o zamówieniu są ręcznie przepisywane pomiędzy systemami kilkaset razy miesięcznie, właśnie ten proces może być dobrym kandydatem do integracji. Jeżeli inny transfer danych odbywa się dwa razy w roku, może spokojnie znaleźć się znacznie niżej na liście.

Zasada Pareto w zarządzaniu czasem

Zasada 80/20 jest często przedstawiana jako technika produktywności. I rzeczywiście może nią być, ale tylko wtedy, gdy nie sprowadza się jej do hasła „pracuj mniej”. Chodzi raczej o identyfikację czynności, które mają największy wpływ na rezultat. W ciągu dnia można odpowiedzieć na kilkadziesiąt wiadomości, poprawić pięć drobiazgów na stronie, przejrzeć raporty, uporządkować foldery i odbyć kilka spotkań. Można być zajętym przez dziesięć godzin i nadal nie wykonać najważniejszej pracy. Pareto każe zapytać, które zadania realnie przesuwają projekt do przodu. Właśnie dlatego zasada 80/20 dobrze łączy się z priorytetyzacją. Nie chodzi o ignorowanie drobnych obowiązków. Chodzi o to, aby drobne obowiązki nie wypchnęły z kalendarza pracy, która rzeczywiście tworzy wartość.

Jak znaleźć swoje 20%?

Najgorszym sposobem jest zgadywanie. Jeżeli tylko zakładam, że określone produkty, klienci albo działania są najważniejsze, łatwo potwierdzę własne przekonania zamiast przeprowadzić analizę. Dlatego zaczynam od określenia konkretnego wyniku. Czy interesuje mnie przychód? Zysk? Liczba zamówień? Liczba pozyskanych klientów? Czas pracy? Liczba problemów? Następnie zbieram elementy, które wpływają na ten wynik, i sortuję je od największej wartości do najmniejszej. Przykładowo dla produktów może wyglądać to bardzo prosto. Mam 500 produktów i przychód z ostatnich 12 miesięcy. Sortuję produkty od najwyższego przychodu do najniższego, a następnie sprawdzam, jaka liczba produktów odpowiada łącznie za 50%, 70%, 80% i 90% sprzedaży. Dopiero wtedy widzę faktyczny rozkład. Być może pierwsze 30 produktów generuje połowę całego obrotu. Być może pierwszych 100 generuje 85%. A może sprzedaż jest wyjątkowo równomierna i klasyczny efekt Pareto prawie nie występuje. Każdy z tych wyników jest wartościową informacją.

Wykres Pareto

W analizie danych często wykorzystuje się również wykres Pareto. Najczęściej jest to wykres słupkowy, w którym kategorie są uporządkowane od największej wartości do najmniejszej, połączony z linią pokazującą skumulowany udział procentowy. Dzięki temu szybko widać, które elementy odpowiadają za największą część wyniku. Przykładowo można wykorzystać wykres Pareto do analizy przyczyn reklamacji. Jeżeli firma ma dziesięć rodzajów problemów, słupki pokazują liczbę zgłoszeń dla każdego z nich. Po uporządkowaniu danych może się okazać, że trzy pierwsze przyczyny odpowiadają za 75% wszystkich reklamacji. Zamiast pracować nad dziesięcioma problemami równocześnie, można najpierw rozwiązać właśnie te trzy.

Pareto a analiza ABC

Z zasadą Pareto często łączy się analiza ABC. Polega ona na podziale elementów na grupy według ich znaczenia. Grupa A obejmuje najważniejsze elementy, które mają największy udział w wyniku. Grupa B zawiera elementy o znaczeniu średnim, a grupa C pozostałą, zwykle liczną część o relatywnie niewielkim jednostkowym wpływie. W magazynie może to być podział produktów według wartości sprzedaży. W sprzedaży można w ten sposób klasyfikować klientów. W zarządzaniu asortymentem można analizować znaczenie poszczególnych SKU. Analiza ABC jest bardziej formalnym sposobem wykorzystania podobnego sposobu myślenia: nie wszystkie elementy wymagają identycznego poziomu uwagi.

Najczęstsze błędy przy stosowaniu zasady Pareto

Sama zasada jest prosta. Błędy pojawiają się przede wszystkim podczas interpretacji.

Szukanie dokładnie 80/20

Jeżeli ktoś próbuje za wszelką cenę znaleźć dokładnie 20% elementów odpowiadających dokładnie za 80% wyniku, zaczyna dopasowywać dane do teorii. To odwrócenie właściwego procesu. Najpierw są dane. Dopiero później interpretacja.

Mylenie przychodu z rentownością

Produkt generujący ogromną sprzedaż może mieć bardzo niską marżę. Klient odpowiadający za duży obrót może powodować wyjątkowo wysokie koszty obsługi. Dlatego analizowany wskaźnik musi odpowiadać pytaniu, na które naprawdę chcę znaleźć odpowiedź.

Usunięcie całego „pozostałego 80%”

Zasada Pareto nie mówi, że elementy spoza najważniejszej grupy są niepotrzebne. Długi ogon produktów może być ważny dla kompletności oferty. Mniejsze treści mogą wspierać SEO. Niewielcy klienci mogą z czasem stać się dużymi. Rzadko używana funkcja systemu może być krytyczna dla konkretnego procesu. Pareto wskazuje różnice w wpływie. Nie wydaje automatycznej decyzji o usunięciu wszystkiego, co znajduje się poza pierwszą grupą.

Ignorowanie zmian w czasie

Najważniejsze produkty, kanały i klienci mogą się zmieniać. Analiza wykonana dwa lata temu nie musi opisywać dzisiejszej firmy. Sezonowość, nowe produkty, zmiany cen, konkurencja, kampanie i zachowania klientów mogą całkowicie zmienić rozkład. Dlatego analizę warto powtarzać.

Mylenie korelacji z przyczyną

Jeżeli 20% artykułów generuje 80% ruchu, nie oznacza to jeszcze, że wystarczy stworzyć więcej artykułów podobnych do tych najlepszych. Najpierw trzeba ustalić, dlaczego są najlepsze. Mogą dotyczyć tematów o większym popycie, mieć znacznie starszą domenę linków, lepsze pozycje, więcej linkowania wewnętrznego albo odpowiadać na zupełnie inny etap procesu zakupowego. Dane pokazują, gdzie występuje koncentracja. Analiza biznesowa ma wyjaśnić dlaczego.

Kiedy zasada Pareto może prowadzić do złych decyzji?

Nie każdy problem powinien być rozwiązywany przez koncentrację wyłącznie na największych elementach. W bezpieczeństwie nawet bardzo rzadkie zdarzenie może mieć katastrofalne konsekwencje. Nie można ignorować ryzyka tylko dlatego, że odpowiada za niewielki procent wszystkich incydentów. Podobnie jest z błędami prawnymi, krytycznymi awariami, ochroną danych albo procesami odpowiedzialnymi za ciągłość działania firmy. Częstotliwość nie jest jedynym kryterium ważności. Jeżeli błąd występuje raz na 10 000 transakcji, ale powoduje utratę danych albo blokuje płatność na wysoką kwotę, nadal może wymagać natychmiastowej reakcji. Zasada Pareto jest narzędziem priorytetyzacji, a nie substytutem zdrowego rozsądku i analizy ryzyka.

Pareto nie oznacza robienia tylko łatwych rzeczy

Jeszcze jednym błędem jest utożsamianie zasady 80/20 z szukaniem szybkich zwycięstw. Najbardziej wartościowe 20% działań wcale nie musi być najłatwiejsze. Czasami właśnie najtrudniejszy projekt ma największy potencjalny wpływ na firmę. Integracja systemów może wymagać tygodni pracy, ale później eliminować setki godzin ręcznych operacji rocznie. Przebudowa procesu zakupowego może być znacznie bardziej skomplikowana niż zmiana koloru przycisku, ale również jej potencjalny wpływ może być nieporównywalnie większy. Pareto nie mówi „wybieraj najłatwiejsze”. Mówi „rozpoznaj najważniejsze”.

Jak stosować zasadę Pareto w praktyce?

Najbardziej użyteczna wersja tej zasady jest bardzo prosta. Najpierw definiuję wynik, który chcę poprawić. Następnie zbieram dane i sprawdzam, które elementy mają największy udział w tym wyniku. Później analizuję przyczyny. Na końcu ustalam priorytety działań. Jeżeli chcę zwiększyć sprzedaż sklepu, mogę sprawdzić produkty generujące największy obrót, ale również produkty mające największą marżę, podstrony generujące najwięcej transakcji, źródła wartościowego ruchu oraz miejsca, w których klienci rezygnują z zakupu. Jeżeli chcę oszczędzić czas zespołu, sprawdzam, które powtarzalne operacje zajmują najwięcej czasu w skali miesiąca. Jeżeli chcę zmniejszyć liczbę problemów technicznych, grupuję zgłoszenia według przyczyny i sprawdzam, które błędy pojawiają się najczęściej albo generują największy koszt. W każdym przypadku mechanizm jest podobny. Najpierw koncentracja danych, później koncentracja działań.

Dlaczego zasada Pareto jest tak użyteczna w cyfrowym biznesie?

Cyfrowy biznes produkuje ogromną ilość danych i jeszcze większą liczbę możliwości. Można poprawiać stronę, automatyzować procesy, uruchamiać kampanie, dodawać integracje, wdrażać narzędzia, tworzyć treści, analizować SEO, zmieniać checkout i testować kolejne kanały sprzedaży. Problemem bardzo często nie jest brak pomysłów. Problemem jest wybór właściwego pomysłu. Właśnie tutaj zasada Pareto ma największą wartość. Pozwala zmienić pytanie z „co jeszcze możemy zrobić?” na „co w tej chwili ma największą szansę dać realny efekt?”. To drobna różnica w sposobie zadawania pytania, ale ogromna różnica w zarządzaniu firmą.

Jak wykorzystuję myślenie Pareto w projektach cyfrowych?

Kiedy analizuję sklep, stronę internetową albo procesy firmy, nie zaczynam od założenia, że każdy problem ma identyczny priorytet. Najpierw szukam miejsc, które mogą mieć największy wpływ na wynik. Czasami będzie to techniczny błąd checkoutu. Innym razem brak prawidłowej analityki, ręczne przepisywanie danych pomiędzy systemami, kilka najważniejszych kart produktów albo kampania pochłaniająca budżet bez odpowiedniego efektu. Dzięki temu rozwój cyfrowego biznesu nie zamienia się w niekończącą się listę przypadkowych poprawek. Jeżeli chcesz sprawdzić, gdzie w Twoim sklepie, stronie albo procesach znajduje się takie biznesowe „20%”, mogę przeanalizować cały układ i znaleźć obszary, od których rzeczywiście warto zacząć. W DIGIKROM zajmuję się między innymi stronami internetowymi, e-commerce, integracjami, automatyzacją i analityką, więc mogę spojrzeć na problem nie jako pojedynczą funkcję, ale jako część całego systemu.
AUTORDIGIKROM
Ostatnia aktualizacja: 2026-09-09