Google Analytics, Google Ads, Cloudflare, Google Search Console, PrestaShop, WordPress, WooCommerce, Google Tag Manager, Shoper, Google Merchant Center, Mautic, BaseLinker
Słownik cyfrowego biznesu

Co to jest Ahrefs i do czego służy w SEO i analizie konkurencji?

PODSUMOWANIE

Najważniejsze w skrócie

Ahrefs jest rozbudowaną platformą do analizy SEO, konkurencji, słów kluczowych i linków prowadzących do stron. Potrafi pokazać ogromną ilość danych, ale liczby takie jak ruch, wolumen czy trudność frazy są estymacjami, a nie księgowością Google. Największą wartość daje wtedy, gdy dane prowadzą do właściwych decyzji.

W tym haśle

Ahrefs to platforma analityczna wykorzystywana przede wszystkim w SEO, analizie konkurencji, badaniu słów kluczowych, linków prowadzących do stron i monitorowaniu widoczności w wyszukiwarkach. Pozwala sprawdzić między innymi, na jakie zapytania widoczna jest własna lub konkurencyjna domena, które podstrony mogą generować najwięcej ruchu organicznego, skąd prowadzą linki oraz gdzie istnieją potencjalne luki tematyczne.

Ahrefs jest bardzo mocnym narzędziem badawczym, ale trzeba od początku pamiętać o jednej rzeczy: większość danych dotyczących cudzej strony jest estymacją. Ahrefs nie posiada dostępu do prywatnego Google Analytics konkurenta ani jego Google Search Console. Buduje własne indeksy, analizuje wyniki wyszukiwania i na tej podstawie tworzy modele. Dlatego wykorzystuję Ahrefs przede wszystkim do odnajdywania wzorców, porównywania stron i szukania możliwości, a nie jako źródło absolutnej prawdy o ruchu innej firmy.

Co to jest Ahrefs?

Ahrefs jest zestawem narzędzi służących do analizy widoczności stron w wyszukiwarkach i szerzej rozumianego marketingu w wyszukiwaniu. Można w nim analizować zarówno własną stronę, jak i domeny konkurencji. W praktyce platforma pozwala odpowiedzieć na pytania takie jak:
  • na jakie frazy konkurencja jest widoczna w Google,
  • które jej podstrony mają największy potencjał ruchu,
  • jakie strony prowadzą do niej linki,
  • które tematy konkurencja opracowała, a moja strona jeszcze nie,
  • jak zmieniają się pozycje słów kluczowych,
  • jak wygląda profil backlinków domeny,
  • które problemy techniczne mogą wpływać na SEO,
  • jak zmienia się widoczność domeny w czasie.
To powoduje, że Ahrefs może być używany zarówno przez specjalistę SEO, właściciela strony, dział marketingu, copywritera, jak i osobę odpowiedzialną za rozwój serwisu. Nie oznacza to jednak, że każda funkcja będzie równie potrzebna każdej firmie. Sklep mający 50 000 produktów będzie korzystał z narzędzia inaczej niż lokalna firma posiadająca kilkanaście podstron.

Do czego służy Ahrefs?

Najważniejsze zastosowania można sprowadzić do kilku obszarów. Pierwszym jest analiza własnej widoczności. Drugim analiza konkurencji. Trzecim badanie słów kluczowych. Czwartym analiza linków. Piątym audyt techniczny i monitorowanie strony. Wszystkie te elementy łączą się z SEO, ale odpowiadają na inne pytania. Analiza słów mówi mi, czego użytkownicy szukają. Site Explorer pokazuje, gdzie istnieje widoczność. Profil backlinków mówi, jakie strony odsyłają do analizowanej domeny. Site Audit pokazuje problemy techniczne. Rank Tracker pozwala obserwować określony zestaw fraz w czasie. Samo posiadanie danych nie daje jeszcze strategii. Strategia powstaje dopiero wtedy, gdy wiem, które informacje są istotne dla konkretnego biznesu.

Jak Ahrefs zbiera dane?

Ahrefs posiada własną infrastrukturę skanującą internet i własne bazy danych. Oznacza to, że nie jest wyłącznie nakładką na Google. System sam odnajduje strony, linki i relacje pomiędzy dokumentami, a następnie zestawia je z własnymi danymi dotyczącymi wyszukiwania. Właśnie dlatego Ahrefs może pokazać backlink prowadzący do domeny nawet wtedy, gdy nie mam dostępu administracyjnego do analizowanej strony. Może również oszacować ruch konkurenta bez dostępu do jego analityki. To bardzo użyteczne. Trzeba tylko rozumieć ograniczenie. Ahrefs widzi internet poprzez własny indeks. Google widzi go poprzez własny. Żaden zewnętrzny system SEO nie posiada identycznego obrazu internetu jak Google.

Czy dane Ahrefs są dokładne?

To zależy od rodzaju danych i od tego, co rozumiem przez słowo „dokładne”. Jeżeli Ahrefs pokazuje konkretny link znajdujący się na konkretnej stronie, mogę wejść na tę stronę i sprawdzić, czy link rzeczywiście istnieje. Jeżeli pokazuje szacowany miesięczny ruch konkurenta, sytuacja jest zupełnie inna. To model. Ahrefs zna część fraz, ich pozycje, szacowane wolumeny i na tej podstawie próbuje oszacować ruch. Rzeczywisty wynik może być inny. Dlatego liczby takie jak: „konkurencja ma 84 300 wejść miesięcznie” traktuję jako estymację. Znacznie bardziej interesuje mnie wtedy: czy ruch rośnie? które podstrony odpowiadają za jego największą część? dla jakich tematów domena jest szczególnie mocna? jak wynik zmienił się względem poprzedniego okresu? Trend i relacje pomiędzy danymi bywają znacznie cenniejsze niż pozorna precyzja jednej liczby.

Ahrefs a Google Search Console

Ahrefs i Google Search Console nie są narzędziami zamiennymi. Google Search Console pokazuje dane dotyczące własnej witryny pochodzące bezpośrednio z ekosystemu Google. Mogę tam analizować między innymi rzeczywiste wyświetlenia strony w wynikach wyszukiwania, kliknięcia, zapytania i problemy związane z indeksowaniem. Ahrefs pozwala za to analizować strony, do których nie mam dostępu. To zasadnicza różnica. Nie mogę wejść do Search Console konkurenta. Mogę jednak wpisać jego domenę do Ahrefs. Dlatego przy własnym serwisie preferuję dane źródłowe tam, gdzie są dostępne. Ahrefs wykorzystuję jako kolejną warstwę analizy.

Ahrefs a Google Analytics

Podobnie jest z Google Analytics. Analityka internetowa pokazuje rzeczywiste zachowanie użytkowników w serwisie w zakresie, w jakim udało się je prawidłowo zmierzyć. Ahrefs estymuje potencjalny ruch organiczny na podstawie danych wyszukiwarki. To dwa różne światy. Ahrefs może powiedzieć: ta podstrona jest widoczna na wiele popularnych zapytań. Analityka może powiedzieć: użytkownicy wchodzący na tę podstronę prawie nigdy nie wykonują celu. I właśnie połączenie tych dwóch informacji jest biznesowo ciekawe. Duża widoczność bez wartościowego ruchu nie musi być sukcesem.

Co to jest Site Explorer w Ahrefs?

Site Explorer jest jednym z podstawowych modułów Ahrefs. Pozwala wprowadzić domenę, subdomenę, katalog albo konkretny adres URL i przeanalizować jego widoczność. Mogę sprawdzić między innymi:
  • szacowany ruch organiczny,
  • słowa kluczowe,
  • najważniejsze podstrony,
  • backlinki,
  • domeny odsyłające,
  • zmiany widoczności,
  • konkurencyjne domeny.
To właśnie od Site Explorera często zaczynam analizę konkurencji. Nie dlatego, że pokaże mi od razu gotową strategię. Pozwala szybko zobaczyć strukturę widoczności.

Jak analizować konkurencję w Ahrefs?

Najgorszym sposobem jest wpisanie domeny konkurenta i patrzenie wyłącznie na dużą liczbę opisującą ruch. Znacznie bardziej interesują mnie podstrony. Sprawdzam, które adresy według Ahrefs mogą odpowiadać za największą część widoczności. Następnie patrzę, czego dotyczą. Może się okazać, że konkurencja generuje większość ruchu przez:
  • słownik,
  • poradniki,
  • kategorie produktowe,
  • strony usług,
  • porównania,
  • narzędzia,
  • pojedynczy bardzo mocny artykuł.
To mówi znacznie więcej niż sama liczba odwiedzin. Jeżeli konkurent posiada 500 000 szacowanych wejść, ale 450 000 pochodzi z treści niezwiązanych z jego ofertą, wynik trzeba interpretować zupełnie inaczej niż sytuację, w której ruch trafia bezpośrednio na strony usług i produktów.

Analiza konkurencji nie oznacza kopiowania konkurencji

To bardzo ważne. Jeżeli widzę, że konkurencyjna firma posiada artykuł generujący dużo ruchu, nie oznacza to: „napiszmy taki sam”. Najpierw pytam: czy temat jest istotny dla moich odbiorców? czy pasuje do mojej oferty? czy potrafię opracować go lepiej? czy istnieje sensowna droga od treści do biznesu? czy moja strona ma realną szansę konkurować? Ahrefs może pokazać okazję. Nie mówi, że trzeba ją wykorzystać. Dobra analiza konkurencji polega na znalezieniu informacji, które pomagają podejmować własne decyzje. Nie na odtwarzaniu strony konkurenta.

Co to jest Keywords Explorer?

Keywords Explorer służy do badania zapytań wpisywanych przez użytkowników w wyszukiwarki. Po wpisaniu frazy otrzymuję zestaw danych, które mogą obejmować między innymi:
  • wolumen wyszukiwania,
  • trudność słowa kluczowego,
  • powiązane zapytania,
  • pytania użytkowników,
  • historię wyników,
  • strony znajdujące się wysoko w wynikach,
  • potencjał ruchu.
To bardzo dobre narzędzie do eksploracji rynku wyszukiwania. Nie wykorzystuję go jednak jako maszyny produkującej teksty na podstawie największych liczb.

Co oznacza wolumen słowa kluczowego?

Search volume jest szacowaną liczbą wyszukiwań danego zapytania. To jedna z najbardziej nadużywanych metryk w SEO. Fraza mająca 20 000 wyszukiwań miesięcznie wygląda atrakcyjniej niż fraza mająca 300. Biznesowo może być dokładnie odwrotnie. Przykład: „crm” może generować ogromne zainteresowanie. „wdrożenie crm dla firmy produkcyjnej” może mieć wielokrotnie mniejszy wolumen. Druga fraza może jednak wskazywać użytkownika znajdującego się znacznie bliżej realnego zakupu. Dlatego wolumen odpowiada na pytanie: jak popularne może być zapytanie? Nie odpowiada: ile pieniędzy jest warte dla mojego biznesu?

Dlaczego niski wolumen nie oznacza słabej frazy?

W B2B pojedyncza konwersja może być warta tysiące lub dziesiątki tysięcy złotych. Nie potrzebuję wtedy 100 000 przypadkowych użytkowników. Potrzebuję właściwych. Fraza posiadająca 50 wyszukiwań miesięcznie może być bardzo wartościowa, jeżeli opisuje dokładnie problem klienta, którego firma potrafi rozwiązać. Co więcej, jedna podstrona bardzo często rankuje na wiele podobnych zapytań. Nie należy więc automatycznie utożsamiać wolumenu jednej frazy z całym potencjałem ruchu strony.

Co oznacza Keyword Difficulty?

Keyword Difficulty, czyli KD, jest metryką Ahrefs mającą pomóc oszacować trudność zdobycia wysokiej pozycji dla konkretnej frazy. Nie traktuję jej jak wyroku. KD nie mówi: „na tę frazę nie masz szans”. Nie mówi również: „KD 5 oznacza łatwe pierwsze miejsce”. To wskaźnik pomocniczy. Rzeczywista trudność zależy również od:
  • intencji zapytania,
  • jakości konkurencyjnych treści,
  • autorytetu tematycznego stron,
  • struktury serwisu,
  • linkowania wewnętrznego,
  • linków zewnętrznych,
  • typu wyników pokazywanych przez Google.
Dlatego zawsze oglądam faktyczne SERP-y. Jedna liczba nie zastępuje analizy.

Co to jest Traffic Potential?

Traffic Potential próbuje pokazać potencjał ruchu całego tematu, a nie wyłącznie jednej dokładnej frazy. To ważne, ponieważ użytkownicy mogą szukać tego samego problemu na wiele sposobów. Artykuł odpowiadający na temat: „jak przyspieszyć WordPress” może być widoczny również dla szeregu innych zapytań związanych z wydajnością, cache, obrazami albo JavaScriptem. Dlatego samo sumowanie wolumenów pojedynczych fraz często daje bardzo sztuczny obraz. W praktyce chcę zrozumieć temat i intencję. Nie stworzyć 20 podstron tylko dlatego, że narzędzie znalazło 20 podobnych zapisów zapytania.

Co oznacza Parent Topic?

Parent Topic pomaga ocenić, czy konkretna fraza rzeczywiście wymaga osobnej strony, czy może być częścią szerszego tematu. To bardzo przydatna koncepcja przy planowaniu struktury treści. Jeżeli użytkownicy wpisują: „co to jest cache” „cache strony” „pamięć podręczna strony” nie oznacza to automatycznie potrzeby stworzenia trzech niemal identycznych artykułów. Czasami jedna dobra strona może odpowiadać na cały klaster zapytań. To ogranicza tworzenie cienkich, powtarzalnych treści.

Ahrefs a intencja wyszukiwania

Same słowa nie wystarczą. Trzeba zrozumieć, czego użytkownik chce. Zapytanie może mieć charakter:
  • informacyjny,
  • nawigacyjny,
  • porównawczy,
  • transakcyjny,
  • lokalny.
Dwie frazy o podobnym wolumenie mogą wymagać zupełnie innych stron. Dla jednej Google może preferować poradniki. Dla drugiej strony kategorii. Dla trzeciej kalkulatory. Dla czwartej strony produktowe. Dlatego przed tworzeniem treści sprawdzam, jakie typy stron faktycznie pojawiają się wysoko. Ahrefs pomaga je przeanalizować. Nie zastępuje interpretacji.

Co to jest Content Gap?

Analiza Content Gap pozwala znaleźć frazy, na które konkurencyjne domeny są widoczne, a analizowana strona nie. To jedno z najbardziej użytecznych zastosowań Ahrefs przy rozwijaniu większych serwisów. Można porównać kilka domen i szukać tematów powtarzających się u konkurencji. Jeżeli trzy firmy z tej samej branży posiadają silną widoczność na określony temat, a moja strona w ogóle go nie porusza, jest to sygnał warty sprawdzenia. Właśnie w taki sposób można rozwijać słownik, blog albo sekcję wiedzy. Nie oznacza to jednak, że każda luka powinna zostać wypełniona. Czasami konkurent rankuje na treści, które nie mają nic wspólnego z moim biznesem.

Jak wykorzystuję Content Gap w praktyce?

Najpierw zbieram potencjalne tematy. Następnie je filtruję. Sprawdzam: czy temat pasuje do odbiorcy? czy nie mamy już treści odpowiadającej tej intencji? czy potrafimy wnieść coś więcej niż konkurencja? czy temat da się logicznie połączyć z istniejącą strukturą? czy istnieje sensowna droga do produktu albo usługi? Dopiero wtedy trafia na listę realizacji. To dokładnie ta różnica pomiędzy analizą danych a produkcją treści według arkusza.

Co to są backlinki w Ahrefs?

Backlink to link prowadzący z innej strony internetowej do analizowanej witryny. Ahrefs od początku swojej historii był szczególnie kojarzony właśnie z analizą linków. Site Explorer może pokazać między innymi:
  • stronę zawierającą link,
  • adres strony docelowej,
  • anchor,
  • domenę odsyłającą,
  • nowe linki,
  • utracone linki.
Dzięki temu mogę analizować zarówno własny profil linków, jak i konkurencję.

Czy większa liczba backlinków oznacza lepsze SEO?

Nie. Milion linków nie musi być lepszy niż sto. Jedna domena może wygenerować dziesiątki tysięcy odnośników przez stopkę albo szablon. Inny link może pochodzić z jednego bardzo wartościowego branżowego materiału. Dlatego sama liczba backlinków jest bardzo słabym KPI. Znacznie ważniejsze są:
  • źródło linku,
  • kontekst,
  • tematyka strony,
  • sposób umieszczenia,
  • liczba unikalnych domen,
  • naturalność profilu.
Nie buduję strategii polegającej na zdobyciu jak największej liczby linków. To bardzo łatwy sposób na optymalizowanie niewłaściwej liczby.

Co to są Referring Domains?

Referring Domains oznacza domeny, z których prowadzą linki. Jeżeli jedna witryna linkuje do mnie 500 razy, nadal jest to jedna domena odsyłająca. Dlatego podczas szybkiej analizy profil domen bywa bardziej informacyjny niż surowa liczba backlinków. Nadal jednak nie wystarczy. Pięćdziesiąt wartościowych domen branżowych może być lepszym sygnałem niż tysiące przypadkowych stron.

Co oznacza Domain Rating?

Domain Rating, czyli DR, jest autorską metryką Ahrefs opisującą siłę profilu linków domeny w skali stosowanej przez platformę. I tutaj bardzo ważna rzecz: DR nie jest metryką Google. Google nie przydziela stronie Domain Rating. Nie istnieje więc bezpośrednia reguła: wyższy DR = wyższa pozycja. DR jest użyteczny do porównywania profili linkowych i szybkiego orientowania się w danych. Nie powinien jednak stawać się celem samym w sobie. Kupowanie przypadkowych linków tylko po to, aby „podnieść DR”, jest klasycznym przykładem sytuacji, w której narzędzie zaczyna sterować strategią zamiast ją wspierać.

Co oznacza URL Rating?

URL Rating odnosi się do konkretnej strony, a nie całej domeny. To ważne, ponieważ strony w ramach jednej witryny nie posiadają identycznego profilu linków. Homepage może otrzymywać tysiące odnośników. Nowy artykuł może nie mieć żadnego. Dlatego analizując konkurencyjny wynik wyszukiwania interesuje mnie nie tylko siła całej domeny. Patrzę również na konkretną podstronę. Ahrefs może bardzo dobrze wspierać analizę możliwości zdobywania linków. Mogę sprawdzić, skąd konkurenci otrzymują wartościowe odnośniki. Mogę znaleźć strony linkujące do kilku konkurentów, ale nie do mnie. Mogę analizować treści, które naturalnie przyciągają linki. Nie oznacza to, że mam kopiować każdy backlink konkurenta. Źródło może być:
  • nieaktualne,
  • płatne,
  • słabe jakościowo,
  • tematycznie niepasujące,
  • efektem współpracy niedostępnej dla innych firm.
Ahrefs pokazuje trop. Strategia wymaga oceny.

Co to jest Site Audit w Ahrefs?

Site Audit automatycznie skanuje witrynę i szuka problemów technicznych oraz on-page. Może wykryć między innymi:
  • błędy linkowania,
  • problemy z przekierowaniami,
  • niedostępne strony,
  • brakujące lub powtarzające się elementy,
  • problemy z canonicalami,
  • część problemów związanych z indeksowaniem,
  • problemy strukturalne.
Jest to bardzo przydatna warstwa SEO technicznego. Nie traktuję jednak raportu jako listy komend do wykonania.

Dlaczego nie należy naprawiać automatycznie wszystkich błędów Ahrefs?

Crawler nie zna całego kontekstu biznesowego strony. Może wskazać tysiące adresów jako problematyczne. Część może wynikać z jednego błędu w szablonie. Część może być świadomie wyłączona z indeksu. Część może być nieistotna. Przykład: raport pokazuje 3000 stron posiadających ten sam problem. Nie zaczynam od ręcznego poprawiania 3000 adresów. Sprawdzam, co je łączy. Może wszystkie generuje jedna funkcja sklepu. Naprawienie szablonu może rozwiązać problem hurtowo. Właśnie dlatego audyt techniczny wymaga interpretacji, a nie tylko eksportu z narzędzia.

Ahrefs nie zastępuje ręcznego audytu strony

Automatyczny crawler potrafi znaleźć bardzo dużo problemów. Nie zobaczy jednak wszystkiego. Może nie zrozumieć, że:
  • formularz biznesowo działa źle,
  • filtry tworzą niepotrzebne kombinacje,
  • ważna podstrona jest prawie niemożliwa do znalezienia przez użytkownika,
  • struktura kategorii nie odpowiada sposobowi zakupu,
  • system generuje poprawny technicznie, ale bezsensowny content.
Dlatego raport narzędzia i audyt wykonany przez człowieka są różnymi rzeczami. Ahrefs dostarcza świetnych danych. Człowiek musi określić ich znaczenie.

Co to jest Rank Tracker?

Rank Tracker służy do monitorowania pozycji określonych słów kluczowych w czasie. Dodaję frazy istotne dla projektu i obserwuję, jak zmienia się ich widoczność. To przydatne szczególnie wtedy, gdy chcę śledzić:
  • najważniejsze zapytania biznesowe,
  • efekty przebudowy strony,
  • nowe treści,
  • zmiany po migracji,
  • widoczność w różnych lokalizacjach.
Nie monitorowałbym jednak tysięcy fraz tylko dlatego, że technicznie można. Najważniejsze jest określenie, które z nich rzeczywiście mają znaczenie.

Pozycja frazy nie jest najważniejszym KPI biznesowym

Pierwsza pozycja wygląda dobrze w raporcie. Ale fraza może generować: zero sprzedaży. Może mieć informacyjną intencję. Może sprowadzać użytkowników spoza grupy docelowej. Może dotyczyć produktu o bardzo niskiej marży. Dlatego pozycje są wskaźnikiem widoczności. Nie wyniku całej firmy. W KPI zawsze próbuję oddzielić metryki pomagające diagnozować proces od tych, które opisują faktyczny cel.

Ahrefs i analiza spadków widoczności

Jednym z bardzo dobrych zastosowań narzędzia jest analiza zmian. Jeżeli domena straciła dużą część widoczności, można sprawdzić:
  • kiedy rozpoczął się spadek,
  • które podstrony straciły najwięcej,
  • jakie frazy zniknęły,
  • czy konkurenci w tym samym czasie zyskali,
  • czy problem dotyczy konkretnego katalogu.
To pozwala zawęzić diagnostykę. Jeżeli spadła cała domena, szukam problemu szeroko. Jeżeli spadł jeden katalog, interesuje mnie jego struktura. Jeżeli spadło pięć artykułów o podobnej tematyce, być może problem jest związany z konkretnym klastrem treści.

Ahrefs przy migracji strony

Przed migracją strony warto wiedzieć, które adresy posiadają widoczność i backlinki. To pomaga uniknąć bardzo kosztownego błędu: usunięcia strony, która wygląda na niepotrzebną, ale od lat generuje ruch i posiada wartościowe linki. Ahrefs może wtedy wspierać tworzenie mapy ważnych adresów. Po migracji można sprawdzać, czy:
  • stare adresy przekierowują poprawnie,
  • ważne podstrony nie zniknęły,
  • linki nadal prowadzą do właściwych miejsc,
  • widoczność nie zaczęła gwałtownie spadać.
Nie jest to jednak jedyne narzędzie potrzebne przy migracji. Łączę dane Ahrefs z Search Console, crawlerem i rzeczywistą strukturą serwisu.

Ahrefs a analiza treści

Ahrefs pomaga zobaczyć, które materiały zdobywają widoczność. Można również szukać tematów, które generują ruch i linki w określonej branży. To bardzo przydatne przy planowaniu contentu. Największym błędem jest jednak mechaniczne podejście: fraza ma wolumen 5000, więc piszemy artykuł na 3000 słów. Długość tekstu nie jest celem. Celem jest odpowiedź na potrzebę użytkownika. Czasami wystarczy 800 słów. Czasami temat rzeczywiście wymaga kilku tysięcy. Dane służą do wyboru problemu. Nie powinny automatycznie projektować jego rozwiązania.

Ahrefs a SEO techniczne

Ahrefs jest bardzo dobrym narzędziem do wykrywania sygnałów problemu. Nie zastępuje jednak całego warsztatu technicznego. Jeżeli raport pokazuje problem z wydajnością, do głębszej analizy mogę wykorzystać również PageSpeed Insights i dane Core Web Vitals. Jeżeli problem dotyczy indeksowania, sprawdzam Search Console. Jeżeli chodzi o zachowanie konkretnego skryptu, przechodzę do narzędzi deweloperskich. Jeżeli strona generuje tysiące zbędnych adresów, analizuję logikę systemu. Ahrefs jest częścią zestawu narzędzi. Nie całym zestawem.

Ahrefs a crawling strony

Site Audit musi najpierw przejść przez strukturę strony i odkryć kolejne adresy. Działa więc jak crawler. Podąża za linkami, pobiera podstrony i buduje obraz serwisu. To bardzo ważne, ponieważ pokazuje również perspektywę robota. Jeżeli ważna strona nie jest prawidłowo podlinkowana, może być znacznie trudniejsza do odnalezienia. Jeżeli system tworzy nieskończone kombinacje filtrów, crawler może odkrywać ogromną liczbę niepotrzebnych adresów. To będzie temat osobnego hasła o crawlowaniu.

Ahrefs a analiza płatnej konkurencji

Ahrefs kojarzy się przede wszystkim z SEO, ale część danych może również pomagać analizować widoczność płatną konkurencji. Nie zastępuje to panelu reklamowego ani rzeczywistych danych kampanii. Może jednak pokazać kierunek. Jeżeli konkurent od dłuższego czasu kieruje reklamy na określony typ strony albo powtarza konkretne tematy, jest to sygnał warty sprawdzenia. Przy własnych kampaniach podstawowym źródłem danych pozostaje jednak platforma reklamowa i pomiar rzeczywistych konwersji. Szerzej mechanikę opisuję we wpisie o Google Ads.

Ahrefs a widoczność w AI

Wyszukiwanie informacji nie odbywa się już wyłącznie przez klasyczną listę wyników Google. Użytkownicy pytają również systemy generatywne. Dlatego narzędzia SEO rozwijają funkcje próbujące mierzyć obecność marek i domen w odpowiedziach AI. Ahrefs również rozwija ten obszar. Trzeba jednak zachować zdrowy dystans do takich metryk. Odpowiedzi modeli mogą:
  • zmieniać się pomiędzy uruchomieniami,
  • zależeć od sposobu zadania pytania,
  • różnić się pomiędzy modelami,
  • zmieniać się wraz z aktualizacją systemu.
Dlatego „widoczność w AI” nie jest tak prostym odpowiednikiem pozycji 1–10 w klasycznym SERP-ie. To kolejny obszar analizy. Nie magiczny nowy ranking.

Czy Ahrefs jest potrzebny małej firmie?

Nie zawsze. Mała firma posiadająca prostą stronę może wykonać bardzo dużo pracy przy użyciu bezpłatnych danych z Search Console, Analytics i narzędzi Google. Ahrefs zaczyna być szczególnie użyteczny, gdy potrzebuję:
  • regularnie analizować konkurencję,
  • prowadzić rozbudowany content,
  • badać dużą liczbę fraz,
  • analizować backlinki,
  • monitorować wiele stron,
  • szukać luk rynkowych.
Narzędzie powinno być odpowiedzią na potrzebę. Nie kolejną subskrypcją kupioną dlatego, że „każdy SEO-wiec jej używa”.

Czy Ahrefs jest potrzebny sklepowi internetowemu?

W większym e-commerce może być bardzo wartościowy. Sklep często posiada setki albo tysiące adresów. Kategorie. Podkategorie. Produkty. Marki. Filtry. Poradniki. Wtedy można analizować widoczność całych fragmentów serwisu. Przykładowo sprawdzam: czy kategorie zdobywają ruch? czy największą widoczność mają produkty? które marki generują zainteresowanie? które treści poradnikowe wspierają sprzedaż? gdzie istnieją luki względem konkurencji? To znacznie ciekawsze niż pojedynczy raport pozycji.

Ahrefs a lokalny biznes

W lokalnej działalności skala analizy jest mniejsza, ale nadal można znaleźć wartościowe dane. Można sprawdzić:
  • konkurencyjne strony usług,
  • lokalne tematy,
  • linki z regionalnych serwisów,
  • widoczność na konkretne usługi,
  • strukturę stron konkurencji.
Trzeba jednak pamiętać, że lokalne wyniki wyszukiwania są silnie zależne od lokalizacji użytkownika. Jedna globalna liczba z narzędzia nie opisze całej rzeczywistości lokalnego SERP-u.

Najczęstszy błąd: traktowanie estymacji jak danych księgowych

Jeżeli Ahrefs pokazuje 12 430 wejść, nie oznacza to, że dokładnie tyle wizyt znajduje się w Google Analytics konkurenta. To model. Nie dodaję więc dwóch estymacji i nie wyciągam wniosku: „konkurent ma dokładnie o 4321 klientów więcej”. To pozorna precyzja. Ahrefs jest świetny do analizy względnej. Widzę, że domena A jest wielokrotnie bardziej widoczna od domeny B. Widzę, że określony katalog mocno rośnie. Widzę, że kilka tematów odpowiada za dużą część potencjału. Takie wnioski mają znacznie większą wartość.

Najczęstszy błąd: pogoń za wysokim DR

Domain Rating wygląda jak prosty wynik jakości domeny. Dlatego łatwo zamienić go w cel. „Mamy DR 28, chcemy 40.” Pytanie brzmi: po co? Jeżeli wzrost wynika z wartościowych publikacji i naturalnego rozwoju marki, może być ciekawym sygnałem. Jeżeli firma kupuje losowe pakiety linków tylko po to, aby cyfra wzrosła, optymalizuje wskaźnik narzędzia zamiast biznesu.

Najczęstszy błąd: wybór tematów wyłącznie według wolumenu

Duży wolumen wygląda atrakcyjnie w arkuszu. Nie mówi jednak nic o tym, czy użytkownik pasuje do firmy. Serwis sprzedający zaawansowane systemy B2B może uzyskać ogromny ruch z poradnika dla początkujących uczniów. Może również nie otrzymać z niego ani jednego wartościowego zapytania. Dlatego przy planowaniu treści zawsze zestawiam potencjał wyszukiwania z intencją i ofertą.

Najczęstszy błąd: kopiowanie struktury konkurenta

Ahrefs pokazuje, co działało dla konkurenta. Nie mówi, że identyczna struktura będzie najlepsza dla mnie. Konkurent może mieć:
  • inną historię domeny,
  • inne linki,
  • inną ofertę,
  • inną markę,
  • inny model sprzedaży.
Analizuję konkurencję po to, aby dowiedzieć się więcej o rynku. Nie po to, aby zbudować jej kopię.

Najczęstszy błąd: poprawianie każdego alertu

Automatyczny audyt może wygenerować setki komunikatów. Nie wszystkie mają ten sam ciężar. Jeżeli sklep nie posiada indeksowalnej kategorii odpowiadającej za dużą część popytu, to może być znacznie większy problem niż kilkadziesiąt drobnych ostrzeżeń w metadanych. Dlatego priorytety są ważniejsze niż liczba błędów. To jedna z podstawowych zasad, które stosuję również przy SEO technicznym.

Najczęstszy błąd: sprawdzanie Ahrefs bez podejmowania decyzji

Można spędzić godziny na oglądaniu wykresów. Ruch konkurencji. Nowe linki. Frazy. Pozycje. DR. Jeżeli żadna z tych informacji nie prowadzi do działania, analiza staje się rozrywką. Każdy raport powinien odpowiadać na konkretne pytanie. Przykładowo: jakie trzy brakujące tematy warto przygotować w tym miesiącu? które strony straciły najwięcej? gdzie konkurencja zdobywa wartościowe linki? które kategorie mają niewykorzystany potencjał? To zmienia Ahrefs z generatora wykresów w narzędzie decyzyjne.

Jak zacząć analizę w Ahrefs?

Najpierw określam cel. Jeżeli chcę znaleźć nowe treści, analizuję słowa i konkurencję. Jeżeli widoczność spadła, analizuję zmiany i konkretne podstrony. Jeżeli planuję link building, przechodzę do profili backlinków. Jeżeli badam stan techniczny serwisu, uruchamiam crawl. Nie zaczynam od klikania każdego raportu po kolei. To bardzo łatwy sposób na utopienie się w danych.

Jak wybierać konkurentów do analizy?

Konkurent biznesowy i konkurent SEO nie zawsze są tą samą firmą. Mogę konkurować o klienta z firmą A. Ale w Google o te same zapytania może ze mną konkurować:
  • portal branżowy,
  • marketplace,
  • blog,
  • Wikipedia,
  • producent,
  • firma B2B z innym modelem sprzedaży.
Dlatego Ahrefs może pomóc znaleźć domeny, które realnie zajmują miejsca na podobne słowa. To właśnie one są konkurentami widoczności. Nawet jeśli nigdy nie pojawiają się w analizie handlowej firmy.

Jak wykorzystać Ahrefs do planowania rozwoju strony?

Najciekawszy proces łączy kilka źródeł. Z Search Console biorę rzeczywiste dane własnej strony. Z analityki biorę zachowanie i konwersje. Z Ahrefs biorę perspektywę konkurencyjną i rynkową. Z danych sprzedażowych biorę realną wartość produktów i klientów. Dopiero wtedy pytam: gdzie istnieje największa luka pomiędzy popytem a tym, co obecnie oferuje serwis? Czasami odpowiedzią będzie nowy artykuł. Czasami nowa kategoria. Czasami przebudowa linkowania. Czasami poprawa istniejącej strony. A czasami wcale nie potrzeba więcej treści.

Ahrefs nie robi SEO

To ważne rozróżnienie. Ahrefs może pokazać problem. Nie naprawi automatycznie architektury sklepu. Może znaleźć lukę tematyczną. Nie napisze za firmę eksperckiej wiedzy wynikającej z lat pracy. Może pokazać backlinki konkurenta. Nie stworzy prawdziwej relacji z wydawcą. Może uruchomić audyt. Nie podejmie odpowiedzialnej decyzji, czy konkretny element należy zmienić. Narzędzie zwiększa ilość dostępnych informacji. Jakość decyzji nadal zależy od człowieka.

Czy Ahrefs wystarczy do prowadzenia SEO?

Nie. SEO obejmuje znacznie więcej niż dane dostępne w jednej platformie. Potrzebuję również informacji o:
  • indeksowaniu,
  • zachowaniu użytkowników,
  • konwersjach,
  • sprzedaży,
  • wydajności,
  • kodzie,
  • strukturze strony,
  • rzeczywistych celach firmy.
Ahrefs jest jednym z najlepszych miejsc do analizy konkurencyjnej warstwy wyszukiwania. Nie jest panelem sterowania całym biznesem.

Jak podchodzę do Ahrefs w DIGIKROM?

Nie otwieram Ahrefs po to, żeby wygenerować klientowi długi raport. Otwieram go, kiedy chcę znaleźć odpowiedź. Dlaczego konkurencja rośnie? Jakie tematy ma, których my nie mamy? Które strony generują jej największy potencjał? Gdzie nasz serwis stracił widoczność? Czy istnieje luka, którą warto zagospodarować? Które podstrony trzeba potraktować priorytetowo? Następnie konfrontuję dane z rzeczywistością. Sprawdzam SERP-y. Sprawdzam Search Console. Sprawdzam stronę. Sprawdzam ofertę. Jeżeli problem jest techniczny, przechodzę do SEO technicznego i właściwej diagnostyki. Jeżeli wymaga szerszej analizy całego systemu, podstawą staje się audyt strony lub sklepu. Największą wartością Ahrefs nie jest więc liczba raportów. Jest możliwość zobaczenia własnego serwisu na tle rynku. Dobrze użyte narzędzie pozwala wcześniej zauważyć okazję, stratę albo problem. Źle użyte potrafi natomiast zamienić SEO w kolekcjonowanie DR, pozycji i ogromnych arkuszy, z których nie wynika żadna decyzja. Dlatego zawsze wracam do tego samego pytania: co konkretnie zmienię na podstawie tych danych? Jeżeli nie mam odpowiedzi, prawdopodobnie nie potrzebuję kolejnego raportu.
AUTORDIGIKROM
Ostatnia aktualizacja: 2026-09-14